Dwa tygodnie w Tajlandii. Bangkok — szaleństwo wielkiego miasta. Nocne spacery, obłęd ulicznego jedzenia, niesamowite parki, tanie zakupy, szalona jazda skuterem przez zakorkowane ulice. Potem, gdzie oczy poniosą aby zagubić się w lokalnej rzeczywistości. Na południe, na wyspy. Kurs nurkowania na Koh Tao, nocny targ w Surat Thani, nauka gotowania w Krabi... Na pytanie instruktora nurkowania ile już tu jesteś odpowiedź brzmiała - nie wiem. Tak właśnie tu jest - skwitował. A co dalej? Powrót do naszej grudniowej rzeczywistości. Ech. Pozostały wspomnienia. Na pewno chciałbym wrócić.