⚠️
Przestarzała przeglądarka
Twoja przeglądarka lub system operacyjny jest zbyt stary, aby poprawnie wyświetlić tę stronę.

Zaktualizuj iOS / Android do najnowszej wersji lub zmień przeglądarkę na Chrome lub Firefox.

You're on your way...

Olneo
Ewa

W kraju uśmiechniętych ludzi

Myanmar (Burma)

10.06.2018 3720 Wyświetleń 53 Zdjęć Ewa 1 Albumów
Zobacz galerię (53)
+47
Spędziłam w Birmie trzy tygodnie w towarzystwie dwóch koleżanek poznanych w Olneo. Po raz pierwszy spotkałyśmy się na lotnisku. Wyruszyłyśmy z Rangunu do Mrauk U w stanie Rakhine, gdzie z lokalnym przewodnikiem przez 3 dni poznawałyśmy okolicę ze świątyniami dawnej stolicy, a także odwiedziłyśmy wioski w najbiedniejszym stanie Chin. Można się tam dostać tylko łodzią płynąc rzeką Lemro. Tam zobaczyłam co to znaczy naprawdę nie mieć nic. Ludzie mieszkają w chatach z bambusa czy innych roślin, ich cały majątek to kilka garnków i trochę ubrań.
W następnych dniach przemieszczałyśmy się głównie autobusami. Odwiedziłyśmy Bagan z kilkoma tysiącami świątyń, Mandalay, Kalaw. Stamtąd z kolejnym przewodnikiem 3 dni wędrowałyśmy nad jezioro Inle. Po drodze spałyśmy i jadłyśmy u lokalnych rodzin mając okazję zobaczyć jak wygląda ich życie. Odwiedziłyśmy też Kakku w stanie Shan - miejsce mniej znane ale niezwykle urokliwe. To tam kobiety noszą na głowach barwne szale zawiązane w wymyślny sposób. Odbyłyśmy też podróż pociągiem do Hsipow przez wiadukt zbudowany jeszcze przez Anglików w pierwszych latach XX wieku (ma ponad 100m wysokości i wydaje się, że może runąć w każdej chwili).
Wszędzie spotykałyśmy się z życzliwością i bezinteresownością. Doświadczyłam ich zwłaszcza gdy rozbolał mnie ząb - jak się potem okazało zrobiła mi się zgorzel pod koroną. Tylko dzięki pomocy kilku osób, tzn. naszego przewodnika i jego kolegów dotarłam do świetnego dentysty, który uwolnił mnie od nieznośnego bólu i zaopatrzył w antybiotyki.

Podsumowanie / Wskazówki

To co było dla mnie najwartościowsze podczas naszej wyprawy to poznawanie kraju w towarzystwie lokalnego przewodnika - uważam, że nikt i nic nie jest w stanie go zastąpić. To zwłaszcza w kraju o tak odmiennej kulturze i warunkach życia możliwość nie tylko ich poznawania, ale także zwykłej rozmowy, poczynając od historii, sytuacji politycznej a kończąc na obyczajach, jedzeniu czy stanie środowiska. To nie do przecenienia. Z oboma przewodnikami udało mi się umówić jeszcze z Polski, przez internet.

Komentarze (1)

Ilona

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

Inne wpisy tego autora

We care about your privacy

This site uses cookies to ensure the best quality of service and for analytical purposes. By using the site you consent to their use. Learn more

Opuszczasz Olneo

Ten link prowadzi do zewnętrznej strony:

Olneo nie odpowiada za treści na zewnętrznych stronach.