Pewnie pojadą dwa samochody, w jednym są jeszcze dwa miejsca wolne.
Noclegi - albo w Schladming i korzystanie z wyciągów (bezpłatny wyciąg jest na kartę, którą się dostaję na 1 dzień po każdym noclegu), albo w schroniskach.
Interaktywna mapa Alp jest tutaj:
http://maps.kompass.at/#lat=48.01932&lon=11.399689999999964&z=5&s=KOMPASS Touristik
(styl Touristik to mapa, a Hybrid mapa na zdjęciach lotniczych)
Propozycja tras:
* z Haus wyciągiem do góry, przejście całodniowe przez Hochstain do Planai i zjazd wyciągiem (na górnych stacjach oby wyciągów są też schroniska)
* Wjazd wyciągiem na Hochwurzen (jest tam również schronisko) i przejście szalenie widokowym i łatwym szlakiem graniowym do Ignaz-Mattis-Hutte (dalej można zanocować, wróci do Schladming autobusem albo iść dalej)
* wycieczka prze doliny i przełęcze w sersu Schladminger Tauern od Ignaz-Mattis Hutte do Golinghutte (dwa dni), po drodze można zbaczać na pobliskie widokowe szczyty. Wejście na Hochgoling podobno jest proste. Z Golinghutte można zejść do autobusu do Schaldming.
* Dla ambitnych : przejście od Golinghutte przez Geifenberg do Preintalerhutte. Tysiącmetrowe strome podejście i takież zejście.
Na północ od Schaldming jest Dachstaine (3 tys. m.) Można wjechać wyciągiem i poptrzeć z góry, ale można też pójść na ferraty.
* Między górną stacją wyciągu a schroniskiem Guttenberghaus (na wschód) są dwa szlaki nieferratowe (np. Ramsauer Hohenweg) oraz ferraty po grani, wzdłuż południowej, przepaścistej ściany masywu. Są to wzorcowe szlaki wysokogórskie - dobrze ubezpieczone i obłędnie widokowe.
Trudności są takie:
- Gjaidstain A-B
- Ramsauer C
- Irg C-D
- Jubilaums D
Poza małpimi gajami w Warszawie nie chodziłem po ferratach, ale mam uprząż i zamierzam spróbować.
* Innym widokowym rozwiązaniem jest wędrówka wzdłuż południowej ściany masywu na zachód od dolnej stacji wyciągu obok schroniska Sudwandhutte aż do Hopfurglhutte (ok. 6 godz.). Nieco wcześniej jest przystanek autobusowy Oberhofalm, skąd można wrócić do Schaldming.
Na tydzień chyba wystarczy... Pogoda odgrywa kluczowa rolę. Gdyby miało padać i być pochmurno, w ogóle nie warto jechać.
Szukamy osób, które chodzą po górach, potrafią wejść na Świnicę, a może nawet przejść na Kozi wierch, nie boją się widoku przepaści i mają elementarną kondycje do noszenie plecaka. To nie jest wyjazd wypoczynkowy do pensjonatu z widokiem na góry!!!!


