Weryfikacja adresu e-mail
Ta operacja wymaga potwierdzenia adresu. Wyślemy link weryfikacyjny na Twój adres e-mail:
Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić swój adres e-mail i odblokować pełen dostęp.
Zakwaterowanie: skromny hostel (234 zł za 5 nocy), czysta, wspólna kuchnia, łazienka damska z podstawowym wyposażeniem. Karaluchy? Cóż, mieszkają tylko w ekologicznie czystych miejscach! 😉
Zwiedzanie miasta to maksymalnie 2–3 dni: Kaskady, Plac Republiki z pokazem fontann, Niebieski Meczet z rękodziełem, cerkiew Bogurodzicy, zakupy przypraw na Vernissage Bazar, muzeum Ludobójstwa Ormian...
W samym Erywaniu nie czuć napięcia związanego z konfliktem z Azerbejdżanem. Dopiero poza miastem widać murale z twarzami poległych żołnierzy w wojnie o Górski Karabach.
Zachwyciła nas kuchnia ormiańska – pyszna i sycąca. Średni rachunek ok. 50 zł (bez alkoholu), warto dawać napiwki, choć 10% za obsługę często jest już wliczone. Dla dbających o linię – można prosić o połowę porcji.
Na naturę poświęciłyśmy kolejne 2 dni (wycieczki autokarowe 25–40 euro, grupy mieszane kulturowo, przewodnicy mówiący po rosyjsku i angielsku): symbol Armenii – szczyty Araratu (dziś należące do Turcji), jezioro Sewan, pogańska świątynia Garni, wulkaniczna Symfonia Kamieni i liczne klasztory. Ciemne komnaty do modlitwy symbolizują, że światło Boga należy odnaleźć w sobie – Ormianie odrzucili złoto i ikony, stawiając na prostotę i „kwitnący krzyż” (chaczkar) – symbol życia, a nie pokuty.
Podsumowanie / Wskazówki
Komentarze (0)
Inne wpisy tego autora
Dbamy o Twoją prywatność
Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia najlepszej jakości usług oraz w celach analitycznych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej
Opuszczasz Olneo
Ten link prowadzi do zewnętrznej strony:
Olneo nie odpowiada za treści na zewnętrznych stronach.