⚠️
Przestarzała przeglądarka
Twoja przeglądarka lub system operacyjny jest zbyt stary, aby poprawnie wyświetlić tę stronę.

Zaktualizuj iOS / Android do najnowszej wersji lub zmień przeglądarkę na Chrome lub Firefox.

Jesteś w drodze...

Olneo
Piotr Petersen

Tam i z powrotem, czyli podróż do Casablanki

Maroko

31.10.2014 4833 Wyświetleń 8 Zdjęć Piotr Petersen 4 Albumów
Zobacz galerię (8)
+2
Nie mam pojęcia skąd wziął się pomysł wyjazdu do Maroka. Ale pamiętam, że od samego początku było jasne - celem będzie Casablanca. Może przez film o tym samym tytule...? A potem wszystko zaczęło się samo układać, jakby wcześniej zostało przez kogoś w szczegółach zaplanowane.
Najpierw lot do Malagi via Dortmund i dwa dni pobytu w tym mieście. Jeden wykorzystany na odpoczynek i plażowanie, drugi na zwiedzanie. Wieczór obowiązkowo w jednej z kafejek na oglądaniu mistrzostw świata w piłce kopanej. Mecz USA : Belgia. Przy jednym stoliku grupa kibiców ze Stanów, przy drugim Belgowie, ja miedzy nimi, a kibicowanie wspólne. Można? Można.
Do Algeciras dotarłem autobusem. Powinienem był wybrać wcześniejszy kurs, bo gdzieś doczytałem, że aby się zaokrętować na prom, należy dotrzeć do portu z godzinnym wyprzedzeniem. Wystarczyło pół godziny. Na forach wyczytałem również, że najlepiej będzie zakupić bilet na prom przez Internet, żeby nie zabrakło. Okazało się, że na miejscu nie byłoby z tym żadnego kłopotu. Z promu korzystało bowiem nie więcej niż koło pięćdziesięciu osób.
Tanger nie zrobił na mnie oszałamiającego wrażenia. Ot, portowe miasto. Jednak na pewno warto posnuć się wąskimi uliczkami medyny, zobaczyć port i to, co pozostało ze starej fortecy. A jeśli ktoś nie przepada za spacerami, może udać się na szeroką, piaszczystą plażę. Też będzie zadowolony. I jeszcze słowo o hotelu. Wybrałem hotel Chellach. Może niezbyt komfortowy, ale jak się okazało, bardzo klimatyczny. Taki jak z filmów z Indianą Jonesem.
Moje wyobrażenia Casablanki okazały się odmienne od rzeczywistości. Nie było w nich super nowoczesnych tramwajów, przeogromnego meczetu ani wieżowców w centrum, ale nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem. Zapach orientalnych przypraw, naturalnych kosmetyków zapadł w pamięci na zawsze. Jako że właśnie trwał ramadan, po zmierzchu mieszkańcy zamieniali miasto w jedną wielką jadłodajnię. Przy stolikach, w kątach podcieni, na ławeczkach rozkładali wiktuały, parzyli wściekle słodką miętową herbatę i rozkoszowali się tym wszystkim. Nie wiem dlaczego nie kupiłem reklamówki pomarańczy sprzedawanych prostu z wozu ciągniętego przez osiołka, jak u nas ziemniaki.
Samodzielne podróżowanie ma tę zaletę, że można pojechać gdzie oczy poniosą. A zatem Marrakesz i podróż przez pustynię. No dobrze, pustynia tylko przez okna pociągu, ale zawsze to jednak pustynia. Ale za to można pogadać z towarzyszami podróży. O kraju, o polityce, o religii. I o tym, że Marrakesz jest do obrzydliwości czerwonawy za sprawą wszechobecnej ochry. I że warto pójść odpocząć do królewskich ogrodów. I do opery. I kupić olejek arganowy. I złoto, które jest w miarę tanie. I zrobić sweetfocie na wielbłądzie…
Na koniec zostawiłem Rabat, a wraz z nim spoglądanie w przestrzeń oceanu, podziwianie gigantycznych kamiennych puzzli przy plaży, nocne życie oraz wędkowanie. Wystarczy mieć tylko odpowiednio dużo czasu na to wszystko. Bo zostaną jeszcze do zobaczenia nowoczesne centrum miasta i historyczne wzgórze z królewskim mauzoleum.
Po ośmiu dniach afrykańskiej wędrówki wróciłem drogą morską do Hiszpanii, gdzie spędziłem jeszcze dwa cudowne wieczory w Sewilli rozkoszując swoje kubki smakowe owocami morza i winem, słuchając ulicznych gitarzystów, oglądając pokazy flamenco, spacerując do pęcherzy na stopach i chłonąc piękno tego miasta. Jeszcze tu wrócę. Na pewno.

Podsumowanie / Wskazówki

Muzeum starych samochodów w Maladze, targowisko w Tangerze, meczet w Casablance, bociany w Marrakeszu, pustynię o zmroku, molo w Rabat i Sewillę - w calości...

Komentarze (5)

Piotr

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

hapy

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

hapy

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

Piotr

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

Hawi

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

Dbamy o Twoją prywatność

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia najlepszej jakości usług oraz w celach analitycznych. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej

Opuszczasz Olneo

Ten link prowadzi do zewnętrznej strony:

Olneo nie odpowiada za treści na zewnętrznych stronach.